Kolor włosów ma znaczenie – historia sztuki farbowania

 

„Ja jestem z czasów, kiedy farbowanie nie było w cenie, dziś są inne czasy i każda artystka – czy wybitna czy pospolita ma włosy w nienaturalnym kolorze…”

Jakiś czas temu byłem w Teatrze Narodowym na balecie, okazało się, że zająłem fotel pewnej Pani…wywiązała się rozmowa, w której szybko wyjaśniliśmy pomyłkę i miałem niewątpliwą przyjemność obcowania z Tą elegantką. Okazało się, że dama siedząca obok sama była baletnicą i niegdyś występowała na tej scenie. Wymiana zdań nie trwała długo, ponieważ wkrótce rozpoczął się występ, jednak ta wyjątkowo ujmująca, smukła postać z wąskimi, lecz umalowanymi na kolor wina ustami wzbudzała we mnie zachwyt i respekt. Na pytanie czym się zajmuję odpowiedziałem szczerze i pochwaliłem Jej nienaganny kok z gładko zaczesanych do tyłu włosów z widocznymi, grubymi, srebrnymi pasmami, którym chyba zanatto się przyglądałem ponieważ usłyszałem: „Zapewne dziwi się Pan, że mam takie siwe włosy, ale wie Pan, ja jestem z czasów, kiedy farbowanie nie było w cenie, dziś są inne czasy i każda artystka – czy wybitna czy pospolita ma włosy w nienaturalnym kolorze.”

Zdanie to skłoniło mnie do refleksji, czy aby na pewno farbowanie jest wymysłem dzisiejszej mody?

Starożytni Egipcjanie bardzo cenili czarne włosy z poblaskiem czerwieni lub granatu, a siwiznę postrzegali jako coś negatywnego – dla nasycenia koloru i ukrycia białych nitek stosowali miksturę wykonaną z cielęcej krwi gotowanej w oliwie. Grecy dla czernienia włosów używali ołowianych grzebieni oraz maseczek z wyciągów roślinnych. Ideałem piękna była kobieta o jasnych włosach, dlatego też starano się rozjaśnić naturalnie ciemne włosy przy pomocy popiołu, rumianku oraz miedzianych mis wypełnionych morską wodą, która działa jak soczewka. Wkładano do niej włosy i wystawiano na słońce, aby uległy wyjaśnieniu (dzisiejsze 2 godziny u fryzjera to expres w porównaniu z wielogodzinnymi ekspozycjami słonecznymi). Legenda mówi, że pierwsze rozjaśnianie miało być piętnem dla Pań nieco lżejszych obyczajów, lecz one robiły to tak pięknie, że reszta kobiet im pozazdrościła i  do mody wkroczyły jasne włosy. Bogate Greczynki zamawiały treski z włosów słowiańskich niewolnic pod którymi ukrywały swoje naturalne, ciemne włosy. Dopiero Rzymianie zastosowali farbę metaliczną zawierającą octan ołowiu lub sole srebra czy miedzi.

Od czasów starożytnych do XX wieku niewiele się zmieniało w koloryzacji – dominowała henna, płukanki (w Polsce bardzo popularna płukanka przyciemniająca z kory dębu lub rozjaśniająca z rumianku).

Mamy rok 1907, młody (26 l.) chemik nazwiskiem Schueller, syn cukierników, mieszkający w dwupokojowym mieszkaniu przy rue d’Alger, gdzie w sypialni ma biuro, w jadalni laboratorium, a łóżko w komórce,  pracuje nad wynalezieniem środka do ukrywania siwych włosów, który byłby względnie trwały. Pewnej nocy udaje mu się wypracować mieszankę spełniającą jego oczekiwania. Siwe nowe dziecko nazywa ,,Aureole” od  modnej wówczas fryzury o tej właśnie nazwie.

Dumny ze swojego odkrycia Eugene maszeruje między najlepszymi salonami fryzjerskimi, prasą, radiem, a dystrybutorami środków czystości (kosmetyczny przemysł był wówczas dośc słaby). Kolejno powstaje szkoła farbowania włosów w której zatrudnia fryzjera carskiego dworu.

Belle Epoque krwawo przerywa pierwsza wojna światowa. Czy młody zapaleniec porzuci marzenia i na czas zawieruchy zapomni o zbytku jakim jest farba do włosów? Absolutnie nie! Eugene widzi potencjał w przewrocie społeczno-obyczajowym. Kobiety masowo ruszyły do pracy (ponieważ mężczyźni trafili na front) i większość z nich pierwszy raz w życiu otrzymała własną pensję! Samostanowienie o sobie i finansach w prostej linii przełożyło się  na sprzedaż farby Schuellera. Jest to sprytny biznesmen i doskonały obserwator – kiedy tylko na światowy piedestał wspięła się blondynka on niemal natychmiast opracował i wypuścił na rynek proszek rozjaśniający włosy bez użycia szkodliwego perhydrolu.

Bardzo często zdarza się tak, że produkt / wynalazek czy artysta świeci najmocniejszym światłem i zbiera zachwyty tłumów, lecz gdy mija jego czas zostaje zapomniany i kolejne generacje mogą o nim usłyszeć jedynie jako ciekawostce, ewentualnie w opowieściach o następcach. Czy taki los spotkał też farbę o nazwie Aureole? Otóż nie. Aureole dało początek nazwie firmy Schuellera – L’OREAL która to od ponad stu lat zachwyca, rozwija się i w żadnej kategorii nie ma sobie równych. Brawo Eugene!

Archeologiczne odkrycia w postaci  paleolitycznych figurek, które są dość prymitywne, mają wyraziście zarysowane fryzury, co świadczyć może o istotności tego elementu kobiecości. Każda era, a nawet dekada charakteryzuje sie innym kierunkiem w modzie fryzjerskiej, jednak czy jest to kobieta sprzed 25 000 lat czy gospodyni lat 90tych łaczy je jedno: wspólne dążenie do urody i wiecznej młodości.

Początek wieku, czyli lata 20-ste to przede wszystkim włosy czarne, lata 30-ste platyna ( z żółtym poblaskiem), 1940 rok kocha ciemne i naturalnie wyglądające włosy. Zaś 10 lat później za sprawą Marilyn Monroe wraca platynowy blond. Tak w jednym zdaniu przedstawia się blisko pół wieku koloryzacji włosów.

Dziś w 2018 roku zarówno w makijażu jak i fryzurze najbardziej cenimy NATURALNOŚĆ. Nie, nie chodzi o to, aby sie nie farbować, ale aby koloryzacja udawała naturę. Zamiast graficznych czarno-białych pasemek (pieprz z solą) z lat 80tych wolimy sombre, flamboyage, rozświetlenia sun kiss. Wielotonowe, słoneczne i dziewczęce – takie włosy nosi dzisiejsza kobieta z klasą.

Paweł Zięba
Stylista fryzur

Artykuł pochodzi ze strony kobietazklasą.pl